Zabawne tłumaczenia sloganów reklamowych.

Jeszcze kilka lat temu firmy wchodzące na obce rynki chciały używać swoich sloganów reklamowych i często tłumaczyły je dosłownie, nie sprawdzając co oznaczają one  w lokalnym języku. Prowadziło to do wielu porażek biznesowych oraz niezrozumiałych czy zabawnych sytuacji. Nie trzeba sięgać daleko by przypomnieć sobie niemieckie żarówki o wdzięcznej nazwie "Osram". W jednej z pierwszych reklam na naszym polskim rynku wykorzystano hasło "Żarówki Osram tanio":)) Zakładam, że nikt nie przeszedł obok takiej reklamy obojętnie...
Świetnego tłumaczenia użył też producent kurczaków z USA, organizując kampanię reklamową produktów w Hiszpanii. Jego slogan brzmiał ( z języka angielskiego) "trzeba twardego mężczyzny, by wyprodukować kruchego kurczaka". Po przetłumaczeniu na język hiszpański slogan ten brzmiał "trzeba napalonego chłopa, żeby kurcze było czułe". Reklamę uznano za mocno seksistowską.
Dużo wpadek zaliczała branża motoryzacyjna wprowadzając nowe modele marek samochodów na zagraniczne rynki. Wielu producentów nie sprawdziło znaczeń modeli w innych językach i tak samochód Ford Calinte miał problemy ze zbytem w Meksyku, gdyż słowo "calinte" znaczy tam "prostytutka". Nie udało się także Fordowi Fierra na rynkach hiszpańskojęzycznych, ponieważ tam Fierra oznacza "brzydką kobietę".
Całkowicie strzelił sobie w kolano producent Chevrolet'a wprowadzając model Nova na rynek hiszpański. Niestety, nikt nie zwrócił uwagi, że "no va" po hiszpańsku znaczy "nie jedzie". Chevrolety też nie pojechały.
Samochód marki Mitsubishi Pajero, dobrze sprzedawany w USA i większości krajów Europy, nie znajdował nabywców w Hiszpanii, ponieważ "pajero" znaczy tam "onanizowanie się".
Innym nieudanym sloganem było hasło, jakim posłużyła się firma American Express w Japonii. Brzmiało ono "do you know me?" (czy mnie znasz?). wymawiany przez Japończyków brzmiał "du ju nomi", co po japońsku oznacza "tylko w niedzielę". Klienci japońscy zrozumieli więc, że mogą korzystać z kart American Express tylko w ten jeden dzień tygodnia.
Dużo problemów było też z tłumaczeniami na język niemiecki. Na przykład firma Procter&Gamble próbowała sprzedawać na rynku niemiecki chusteczki higieniczne o nazwie "Puff". W języku niemieckim to słowo, mówiąc delikatnie, oznacza "dom publiczny".
Natomiast Pepsi&Co nieudolnie przetłumaczyło swój amerykański slogan "Come alive with Pepsi" (w wolnym tłumaczeniu "ożyj z Pepsi"), co po niemiecku brzmiało "Wstań żywy z grobu z Pepsi".
Bardzo dużo pracy z dopasowywaniem swojej oferty do kultury rynków lokalnych ma firma McDonald's. Są oni bardzo wyczuleni na punkcie różnic kulturowych jeśli chodzi o menu i reklamę, ale chyba nie spodziewali się, że muszą martwić się o tłumaczenia kanapek w sąsiedniej Kanadzie. Ich produkt o nazwie "Big Mac" wymawiany jest w Kanadzie jak "Big Macs", co  w tamtejszym slangu oznacza "wielkie piersi". Wystarczy dodać, że wśród sprzedawców dominowały kobiety, więc zamawianie hamburgera nie mogło obyć się bez dwuznaczności. 
Obecnie agencje reklamowe są bardziej świadome różnic wynikających z odmienności kultur i w szczególności błędów w tłumaczeniach udaje się unikać. Nadal popełniane są jednak błędy wynikające z różnej symboliki, przekonań religijnych, modeli rodzinnych czy społecznych.

Chaney & Martin, 2003, p. 57

Rysunek przedstawia różnice w wychowaniu dzieci w kulturach indywidualistyczny oraz kolektywistycznych.
Indywidualizm nakazuje " Musisz nauczyć się dbać o własny interes"
Kolektywizm mówi "Musisz robić to co jest najlepsze dla rodziny".

0 komentarze:

Prześlij komentarz