Case study -Sukces Chińczyków w negocjacjach z krajami afrykańskimi.


Dyplomacja chińska w ciągu siedmiu dekad przeszła daleko idącą ewolucję. U jej podstaw leżała zmiana mentalności i autopercepcji polegająca na odrzuceniu myślenia o sobie jako ofierze kolonializmu (shouhaize xintai) i przyjęciu mentalności mocarstwowej (daguo xintai). Niemniej jednak przeszłość kolonialna jest „asem w rękawie” Chińczyków, którzy chcą rozwijać współpracę z krajami afrykańskimi, które uzyskały niepodległość w procesie dekolonizacji.[1]
W dyplomacji wobec krajów afrykańskich Chińczycy zrezygnowali z argumentów ideologii maoistowskiej i marksistowsko-leninowskiej i zdecydowali się działać pragmatycznie. Istniała ku temu potrzeba, ponieważ Chiny szukały wszędzie na świecie dostępu do tanich surowców mineralnych, których, zwłaszcza kraje Afryki subsaharyjskiej, miały pod dostatkiem.[2

Ułatwieniem w kontaktach i uzgadnianiu porozumień Chin z krajami afrykańskimi jest silne zorientowanie na długoterminową relację, której ustępuje rozwiązywanie merytorycznych wątpliwości. Dlatego też najpierw podpisują oni porozumienie z Afrykanami, a dopiero potem szukają warunków do jego dotrzymania. Jest to na rękę Chińczykom, ponieważ zaskarbiają sobie przychylność i Afrykanom, którzy nie muszą długo negocjować i osiągają szybko rezultaty.  Przewaga chińskiej dyplomacji polega na tym, że w stosunku do Afrykanów stosuje ona metody charakterystyczne dla soft power, którą w Pekinie rozumie się wszystkie środki poza militarnymi, czyli dyplomację, pomoc, inwestycje i narzędzia ekonomiczne”.[3] Przy negocjacjach nie stawiają oni żadnych twardych warunków, zachęcają afrykańskich partnerów do rozwoju gospodarczego i poprawy struktury. Kolektywizm jest kolejnym mostem łączącym Chiny i Afrykę. Widoczny on jest w pojmowaniu praw człowieka z punktu widzenia zbiorowości. Chińczycy i Afrykanie nie krytykują się nawzajem za naruszenia praw człowieka. Chiny są też zdecydowane do pomocy na rzecz Afryki, finansują programy współpracy medycznej chińskich prowincji  z poszczególnymi krajami Afryki, a także wspierają program NEPAD (The New Partnership In Africa’s Development) w ramach ONZ.[4]


O skuteczności Chin świadczą fakty i wypowiedzi polityków. Chiny powoli zmierzają do uzyskania pozycji najważniejszego partnera handlowego Afryki. Pozytywnie o współpracy z Pekinem mówiąc politycy afrykańscy, którzy widzą, że Chiny za wszelką cenę chcą zbudować taki model współpracy, aby nie powodował on skojarzeń z neokolonializmem. Prezydent Ruandy, Paul Kagame powiedział, że „(…) europejskie i amerykańskie zaangażowanie nie posunęło Afryki naprzód. Wolałbym, żeby świat Zachodni inwestował w Afryce zamiast przekazywać pomoc. (…) Chiny przynoszą Afryce to, czego ona potrzebuje: inwestycje i pieniądze dla firm i rządów. Chiny inwestują w infrastrukturę i budują drogi”.[5]


Przykładów negocjacji dwustronnych państw z odmiennych kręgów kulturowych można by mnożyć, ale już po zaprezentowaniu pięciu z nich wyłania się obraz zauważalnego wpływu czynnika kulturowego na przebieg negocjacji międzynarodowych. Interesującym jest fakt, iż mimo swej pozycji mocarstwa (lub właśnie przez nią) i posiadania najwybitniejszych specjalistów, to Stany Zjednoczone od lat nie uwzględniają elementu kulturowego w swoich negocjacjach i sposobach rozwiązywania konfliktów. W majowych numerze Foreign Affairs jest artykuł[6] poświecony polityce USA w Afganistanie i próbach utworzenia centralnego, stabilnego rządu w Kabulu. Abdul Salam Zaeef, talibański ambasador w Pakistanie, mówi o tym, jak długo Amerykanie przebywają już w Afganistanie, a jak mało wiedzą na temat jego kultury społeczeństwa i tradycji plemiennej. Potwierdza to generał Michael Flynn, zastępca dowódcy sztabu wywiadu amerykańskiego w Afganistanie, który napisał, że większość aparatu wywiadowczego nie jest w stanie odpowiedzieć na podstawowe pytania, dotyczące ludzi i środowiska, w którym działają, a które chcą zmieniać. A badania prowadzone nad państwami upadłymi dają do zrozumienia, iż niemożność zbudowania i utrzymania centralnego rządu w wielu z nich spowodowane jest brakiem takiej tradycji oraz przywiązaniem do rządów plemiennych. Model „dobrego” rządzenia, który sprawdził się na Zachodzie niekoniecznie musi się przyjąć w innych kulturach.

Powyższe przykłady mówią także coś więcej. Dzięki zrozumieniu i uwzględnieniu uwarunkowań kulturalnych i historycznych mogą zyskać również stosunki handlowe między państwami, jak pokazał przypadek podejścia Chińczyków do negocjacji z krajami afrykańskimi. Jednak największe oddziaływanie może mieć kultura w zapobieganiu i rozwiązywaniu konfliktów, przy założeniu, że spory toczone są ze względów politycznych czy społecznych, a nie z chęci zysku ekonomicznego.


Dynamika wzrostu wymiany handlowej Chin z Afryka w miliardach dolarów.


[1] Wilfried Bolewski, Candy M. Rietig, The Cultural Impact on China’s New Diplomacy, „The Whitehead Journal of Diplomacy and International Relations”, Summer/Fall 2008, s. 83-84.
[2] Ibidem, s. 85-86.
[3] Ibidem, s. 90-91.
[4]Drew Thompson, China’s soft power in Africa, from the Beijing Consensus to the Health  Dplomacy, „China Brief”, vol. 5, issue 21, 13 October 2005 
[5] Jędrzej Czerep, Chiny w Afryce. Nowa kolonizacja czy obustronnie korzystna współpraca?, źródło: www.psz.pl (24.11.2010)
[6] Seth G. Jones, It takes the villages. Bringing change from below in Afghanistan, Foreign Affairs, May/June, 2010, źródło: http://www.foreignaffairs.com/articles/66350/seth-g-jones/it-takes-the-villages (01.12.2010)

0 komentarze:

Prześlij komentarz