Case study - Skandal wokół kolizji amerykańskiego samolotu E-P3 z chińskim F-8


Pole chińsko-amerykańskich negocjacji jest wielkim polem pułapek, którymi są różnice kulturowe i dysonanse kulturowe. Xiaohong Wei poświęcił im specjalnie artykuł w „The Journal of Intercultural Communication”, gdzie opisał je oraz ich skutki posługując się pojęciem negatywnego transferu kulturowego. Pojawia się on w rozumieniu tych samych pojęć, zwrotów, a także w odmiennym stylu przemawiania.
Na przykład, podziękowanie za pomoc jest wspólne dla kultury chińskiej i amerykańskiej. Ale reakcje na podziękowanie są inne i stwarzają kłopotliwe wrażenia po obydwu stronach. Np. Amerykanie mogą odpowiedzieć: „Cała przyjemność po mojej stronie, Nie ma o czym mówić, Nie ma za co“. Natomiast Chińczycy odpowiedzą: „To mój obowiązek”, co Amerykanina może wprawić w zakłopotanie. Kolejnym przykładem jest forma powitania chińskiego „Czy już jadłeś?”,które jest tylko powitaniem, a nie propozycją wyjścia na lunch, na co Amerykanie z reguły odpowiadają „Nie, dziękuję nie jestem głodny”, albo „Tak zjedzmy coś, ale najpierw przejdźmy do rzeczy”.[1]

Problemem Amerykanów w rozmowach z Chińczykami obok zbyt bezpośredniej komunikacji jest nieelastyczność i zorientowanie na własne cele. Już proces normalizacji stosunków chińsko-amerykańskich pod koniec lat osiemdziesiątych pokazał skłonność Amerykanów do zajmowania nieelastycznego stanowiska w negocjacjach. Zespół Zbigniewa Brzezińskiego, przed wyjazdem, w Pekinie planował przeprowadzić rozmowy w czterech odsłonach. Chińczycy jednak nie zgodzili się na grę na amerykańskich warunkach i zaproponowali, aby od razu ująć w rozmowach wszystkie cztery główne problemy. Gdy ich odmienna propozycja co do obrazu negocjacji została odrzucona, ambasador Woodcock, który przewodził zespołowi negocjacyjnemu, napotkał silną krytykę jego argumentacji ze strony Chińczyków.[2]


Specyfika amerykańskiej kultury negocjacyjnej polega na tym, że trzeba do niej dodać czynnik, którym są cele polityczne i postrzeganie świata przez ekipę rządzącą. Republikanizm administracji George’a W. Busha dał o sobie znać w trakcie kryzysu związane z kolizją amerykańskiego samolotu rozpoznawczego E-P3 z chińskim myśliwcem F-8, do której doszło 1 kwietnia 2001 roku nad wodami Morza Południowochińskiego. Rozpoczęło to wielką dyplomatyczną batalię o przeprosiny. Sekretarz stanu Collin Powell wyraził jedynie żal z powodu zniszczenia myśliwca chińskiego i śmierci jego pilota. Chiński MSZ, jak też zespoły negocjacyjne spotykające się z amerykańskimi dyplomatami zaraz po tym incydencie sugerowały przeprosiny ze strony Amerykanów, ale oni odmawiali. Collin Powell wprost odpowiadał, że USA nie mają za co przepraszać w tej sytuacji. W trakcie wizyty w krajach Ameryki Łacińskiej prezydent Chin Jiang Zemin powiedział, że „to normalne, gdy ludzie proszą o wybaczenie i przepraszają, gdy zderzają się ze sobą na ulicy. Amerykańskie samoloty przekraczają granice naszego kraju i nie przepraszają. Czy coś takiego można zaakceptować?”[3]

Postawa Amerykanów była wyrazem unilateralnej i konfrontacyjnej polityki George’a Busha. W oczy rzuca się także brak zrozumienia Amerykanów dla kultury chińskiej, w której w sytuacjach konfliktowych wyrażenie żalu, przeprosiny i prośba o przebaczenie są formą zachowania harmonii i szacunku dla guanxi. Konfrontacyjny styl dyplomacji amerykańskiej dla  Chińczyków, którzy w tym wypadku tej konfrontacji unikali, był dla nich nie do przyjęcia. Agresywne „nie” w ustach Collina Powella w odpowiedzi na aluzyjny i sugestywny język stosowany przez Jianga Zemina był poważnym błędem w komunikacji międzykulturowej.


[1] Xiaohong Wei, On Negative Cultural Transfer In Communication Between Chinese and Americans, „Journal of Intercultural Communication”, issue 21, October 1999,  źródło: http://www.immi.se/intercultural/ (18.11.2010)
[2] Raymond Cohen, Negotiating…, op. cit., s. 86-88.
[3] Patrick Martin, Negotiations stepped-up In US spy plane confrontation with China, źródło: www.wsws.org (18.11.2010)

0 komentarze:

Prześlij komentarz