Case study - Rola obrazy dumy narodowej w kształtowaniu stosunków amerykańsko-indyjskich po zakończeniu „zimnej wojny”.

Stosunki amerykańsko-indyjskie na początkach niepodległości Indii były bardzo asymetryczne. Indie musiały wówczas stawić czoła olbrzymim problemom związanym  z integracją wewnętrzną ogromnego terytorium, zamieszkanego przez dziesiątki ludów o różnych wyznaniach religijnych. Delhi miało przed sobą poważne trudności ekonomiczne, ponieważ, jak do tej pory, Indie służyły jako dostawca surowców i artykułów rolnych dla przemysłu brytyjskiego.
Rolnictwo, chociaż zatrudniało większość ludności, było mało wydajne, a braki żywnościowe były na porządku dziennym. Gdy w 1951 roku Indiom zagroziła klęska głodu, Amerykanie zaproponowali premierowi Jawaharlalowi Nehru wieloletnią pomoc w zakresie bezpłatnych dostaw zboża. Hindusi, którymi kierowało silne poczucie dumy narodowej, nie chcieli prosić o pomoc, ale gdy ją przyjęli, nie zdecydowali się na podziękowanie. Przez Amerykanów zostało to potraktowane  jako niewdzięczność, ale nie rozumieli oni pobudek, jakie kierowały indyjskimi politykami. Najbardziej dotkliwe dla Hindusów były warunki pomocy amerykańskiej, którzy, mówiąc dosłownie, za zboże chcieli konkretnych obietnic politycznych. Nehru zareagował mówiąc, że „Amerykanie chcą wykorzystać chwilowy brak żywności zmuszając Indie do niekorzystnego układu.”[1] 

Z tego powodu Hindusi woleli zbliżyć się do ZSRR, który szafował wówczas na arenie międzynarodowej hasłami walki z imperializmem i kolonializmem, co w Indiach trafiło na  podatny grunt. Na przełomie lat 80. i 90., gdy blok wschodni chylił się ku upadkowi zarówno Indie, jak i Ameryka musiały dokonać reorientacji w polityce zagranicznej i zaczęły pracować nad ponownym zbliżeniem.[2] Amerykanie i w tym przypadku nie odrobili pracy domowej z komunikacji międzykulturowej. Pomimo wielu wspólnych celów i interesów, proces zbliżenia napotykał trudności z powodu braku wrażliwości kulturowej Amerykanów i wrażliwości Hindusów na punkcie ich dumy narodowej. 

Przez cały okres zimnej wojny Amerykanie nie brali pod uwagę Indii, które zdecydowały się na socjalistyczny model gospodarczy, jako równorzędnego partnera handlowego czy kraju, w którym należało inwestować. Myślenie to przetrwało w świadomości Amerykanów i Indie nadal kojarzą im się z ubóstwem. Kolejnym problemem było zupełnie odmienne pojmowanie praw człowieka. Krytykowanie przez prezydenta Clintona naruszeń przez policję i wojsko indyjskie praw człowieka w Kaszmirze spotkało się z ostra ripostą indyjskich dyplomatów.[3] Amerykanie nie rozumieli też indyjskiego poczucia dumy narodowej. Widoczne było to szczególnie w dziedzinie nieproliferacji broni atomowej. Po pierwszej indyjskiej próbie atomowej, Amerykanie ruszyli machinę legislacyjną w kierunku zapobieżenia rozwojowi indyjskiego arsenału nuklearnego. Hindusi wiedząc, że Amerykanie przymknęli oko na pakistańskie próby jądrowe nazwali propozycje amerykańskie „nuklearnym apartheidem”.[4]


Podstawowym błędem Amerykanów w rozmowach dyplomatycznych z Indiami mogło być w tym wypadku poczucie wyższości, które musiało wręcz uderzać indyjskich rozmówców. Zgodnie z treścią rozdziału drugiego Amerykanie są bardzo pewni siebie i przekonują partnera, że układ z nimi jest najlepszym rozwiązaniem. Koliduje to z indyjskimi aspiracjami, które łatwo urazić, jeżeli nie zachowa się odpowiedniej skromności. Poza tym Amerykanie wielokrotnie urazili indyjski patriotyzm, czego przejawem była pomoc dla tego kraju zgodnie z formułą „oni są tak biedni, że powinni się zgodzić na nasze warunki”.


[1] Raymond Cohen, Negotiating…, op. cit., s. 92-94.
[2] S. Paul Kapur, Sumit Ganguly, The Transformation of US-India Relations, „Asian Survey”, vol. XLVII, No. 4, July/August 2007, s. 645-646.
[3] Ibidem, s. 646-647.
[4] Ibidem, s. 648-649.

0 komentarze:

Prześlij komentarz